Barca-Real 2:2 (2:0).
Podopieczni Jose Mourinho zagrali całkiem nieźle w pierwszej połowie, jednak multum niewykorzystanych sytuacji (zwłaszcza kilka setek zmarnowanych przez Higuaina) zemściło się w końcówce.
Najpierw na listę strzelców wpisał się Pedro, który zastąpił w 29. min. kontuzjowanego Iniestę. Przy golu Hiszpana asystował Messi, który wyprowadził rajd i mimo osaczenia przez czterech graczy Realu dograł piłkę do wbiegającego Pedro. Casillas nie miał nawet czasu na reakcję.
Natomiast w doliczonym czasie gry wynik pierwszej połowy ustalił Alves, który zdobył fenomenalna bramkę po strzale z dystansu.
W drugiej połowie początkowo przewagę miała Barcelona, jednak "Los Merengues" nie zamierzali się poddawać.W 53. min. po rozegraniu piłki ze stałego fragmentu gola głową zdobył Ramos, jednak arbiter nie uznał tego trafienia, bowiem w polu karnym Barcelony według sędziego był faulowany przez CR7 Alves.
Ostatecznie kontaktowe trafienie udało się strzelić w 68 min. meczu. Jego autorem był Ronaldo, który po otrzymaniu wspanialej długiej piłki od Oezila wyprowadził w pole Pinto i umieścił piłkę w siatce.
Natomiast cztery minuty później wyrównującego gola strzelił Benzema, który pojawił się na boisku dziesięć minut wcześniej. Francuz po otrzymaniu piłki od Callejona przerzucił ją sobie nad interweniującymi obrońcami i pokonał bezradnego Pinto.
W końcówce gra wyraźnie się zaostrzyła, czego dowodem może być chociażby czerwona kartka (druga żółta) dla Ramosa, który potraktował łokciem Busquestsa. Ostatecznie wynik spotkania nie uległ już zmianie.
Mimo odpadnięcia, możemy być zadowoleni z gry naszego zespołu. Jednak gdzie szukać przyczyn porażki? Po pierwsze, niewykorzystane sytuacje mszczą się, a takowych nie zabrakło nam w pierwszej połowie. Przewodnikiem w marnowaniu okazji bramkowych okazał się Higuain, który w ciągu pierwszych pięciu minut dwukrotnie stanął przed okazją do zdobycia gola. Winić tez można Mourinho, który widząc, że po pierwszej połowie wynik wskazuje, że nie mamy nic do stracenia mógł wcześniej zdecydować się na zmiany, szczególnie mając na uwadze to, że Higuain koszmarnie kaleczy grę. Można mieć także sporo zastrzeżeń do pracy arbitra, który zarówno jednej, jak i drugiej drużynie nie odgwizdał paru rzutów karnych i nie uznał gola dla Realu, jednak z drugiej nie wyrzucił za faule taktyczne Lassa i Pepego oraz Granero za brunaty atak na nogi Pique. Poza tym Barca miała po prostu więcej szczęścia. Mówi się, że szczęście sprzyja lepszy, jednak dzisiejszy mecz pokazał, że i od tej reguły są wyłomy. Real nie dość, że grał z Katalończykami, jak równy z równym, to momentami miał wyraźna przewagę, co jest warte podkreślenia z uwagi na to, ze spotkanie było rozgrywane na Camp Nou.
FC Barcelona - Real Madryt 2:2 (2:0)
1:0 - 43' Pedro,
2:0 - 45+1 Alves,
2:1 - 68' Ronaldo,
2:2 - 72' Benzema
Żółte kartki: Puyol, Messi - Lass, Ramos, Coentrao, Pepe, Casillas, Granero, Ronaldo.
Czerwona kartka: Ramos (druga żółta)
Real Madryt: Iker Casillas - Alvaro Arbeloa, Pepe, Sergio Ramos, Fabio Coentrao - Xabi Alonso, Lassana Diarra (Esteban Granero 52'), Kaká (Jose Callejon 62'), Cristiano Ronaldo, Mesut Oezil i Gonzalo Higuaín (Karim Benzema 62').
FC Barcelona: Jose Manuel Pinto - Dani Alves, Gerard Pique, Carles Puyol, Eric Abidal, Xavi Hernandez, Sergio Busquets, Andreas Iniesta (Pedro Rodriguez 29'), Cesc Fabregas (Thiago Alcantara 70'), Lionel Messi, Alexis Sanchez (Javier Mascherano 78').