Jedno trofeum mamy już z głowy, więc teraz zawodnicy Realu będą mogli bardziej skupić się na walce o mistrzostwo (oczywiście nie jest to żadna próba usprawiedliwienia kolejnego niepowodzenia w starciu z Barceloną, tylko oczywisty fakt).
W zasadzie Saragossa może mówić o wielkim pechu. Nie dość, że „Los Merengues” będą chcieli z pewnością czymś zrekompensować sobie odpadnięcie z rozgrywek Pucharu Króla, to na dodatek najbliższy mecz rozegrają przed własną publicznością.
W ostatnich spotkaniach podopieczni Jose Mourinho raczyli nas emocjonującymi remontadami (spotkania z Malaga, Athletikiem i ostatni mecz z Barceloną), jednak teraz nie zapowiada, by coś mogło nie pójść po myśli Ronaldo i spółki. Przypomniejmy, że w pierwszym ligowym spotkaniu w tym sezonie, meczu 2. kolejki La Liga „Los Blancos” na wyjeździe rozbili aż 6:0 klub z Saragossy (to była najwyższa porażka tego klubu w tym sezonie).
Co prawda w gronie powołanych nadal brakuje kontuzjowanych od dłuższego czasu Di Marii i Khediry oraz zawieszonego Ramosa, jednak poza nimi „The Special One” dysponuje wszystkimi zawodnikami. Możemy się tylko zastawiać jakich roszad dokona tym razem. Być może tym razem na lewej obronie ujrzymy Marcelo, a na lewym skrzydle Callejon. Natomiast w ataku zapewne miejsce Higuina Benzema.
Natomiast jeśli chodzi o naszych rywali, to obecnie zamykają oni tabelę Primera Division, mając obok Sportingu Gijon najbardziej dziurawą obronę (33 stracone gole). Co wiecej, aż siedem punktow dzieli ich od pozycji gwarantujących utrzymanie w lidze. Jak na razie zmiana trenera na początku roku niewiele zmieniła, ponieważ Manolo Jiménez (który nawisem mówiąc był przymierzany do Wisły Kraków) nie zdołał uchronić klubu z Saragossy przed kompromitującą porażką 0:2 poniesioną przed własną publicznością drugoligowym Alcoronem.
Nasi najbliżsi gości w ostatniej kolejce zremisowali u siebie 1:1 z Getafe CF, jednak po raz ostatni po trzy punkty sięgnęli w połowie października (od dwunastu spotkań nie poczuli smaku zwycięstwa).
Co prawda Saragossa stoi na granicy bankructwa, to jednak w jej składzie można doszukać się kilku interesujących nazwisk. Jej bramki broni ściągnięty latem z Benifiki Lizbona za ok. 8,5 mln euro Roberto, a jego zastępcą jest znany z występów w Realu Majorka i Ateltico Madryt, Leo Franco. Natomiast najlepszym strzelcem zespołu (5 goli) jest Helder Postiga, a ostatnio do klubu został wypożyczony z Malagi CF utalentowany środkowy pomocnik, Apono. Warto również wspomnieć o wypożyczonym w letnim okienku transferowym z Ateltico Madryt Rubenie Micealu oraz Tomislavie Dujmoviciu. Poza tym W Saragossie występuje na co dzień czterech wychowanków Realu Madryt – wypożyczony tego lata David Mateos, ściągnięty z Castilli za ok. 2,5 mln euro Juan Carlos (jak na razie udało się mu zdobyć dwie bramki w lidze), a także dwójka weteranów – Carlos Aranda oraz Luis Garcia, który jeszcze przed paroma sezonami był jednym z bardziej liczących się zawodników Espanyolu Barcelona.
Co prawda Real Saragossa spośród 57 spotkań na Santiago Bernabeu wygrał zaledwie cztery mecze, to jednak należy przypomnieć, że w poprzednim sezonie ich wygrana w Madrycie była jedną z najbardziej niespodziewanych porażek „Los Merengues”. Miejmy nadzieję, że tym razem Ronaldo i spółka nie dadzą się zaskoczyć i zgodnie z planem odniosą okazałe zwycięstwo, ku uciesze „Mardidistas”.
Na koniec mały-duży bonus: „Rękopis znaleziony w Saragossie”, klasyk i perełka polskiej kinematografii, wysoko ceniony przez światowych krytyków filmowych. Oglądajcie póki jeszcze ACTA nie wymusił jego usunięcia i zamknięcia YT.